16.08.2010, godzina 18:45 [Tylko zarejestrowane osoby widza link. ][Tylko zarejestrowane osoby widza link. ] Bramki:[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](77.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](90.) Kartki:[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](3.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](30.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](45.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](45.)
ul Łazienkowska, Warszawa Widzów: 16000
[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ][Tylko zarejestrowane osoby widza link. ] Bramki:[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](4. karny) Kartki:[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](45.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](45.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](59.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](73.)[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ](85.)
[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ] Marcin Cabaj łapie piłkę
[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ] Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Maciej Iwański strzelił zwycięskiego gola dla Legii. Pomógł bramkarz Cracovii Marcin Cabaj
[Tylko zarejestrowane osoby widza link. ]
To było coś nieprawdopodobnego. Kapitan "Pasów" całe spotkanie grał na czas. W ostatniej akcji meczu złapał piłkę i trzymał ją w rękach. Minęło kilkanaście sekund, a on jej nie wypuszczał i nie wybijał. Sędzia gwizdnął i podyktował rzut wolny pośredni z 15 m. Vrdoljak dotknął piłkę, Iwański kopnął sprytnie, po ziemi i tak padł zwycięski gol dla Legii. Zrozpaczeni krakowianie padli na ziemię, na stadionie rozpoczęła się fiesta, jakby klub zdobył mistrzostwo. Wcześniejsze błędy i chaos drużyny Macieja Skorży poszły w zapomnienie.
Legia grała chaotycznie i nerwowo, jakby doping i porażka z Polonią spętał jej nogi. W pierwszej akcji obrońca Komorowski zderzył się ze skrzydłowym Rybusem blisko narożnika pola karnego. Goście mieli po chwili rzut karny, bo obrońca Jędrzejczyk zamiast w piłkę, kopnął w nogi rywala.
Od straty kolejnych bramek warszawian uchronił bramkarz Antolović, który we wcześniejszych spotkaniach popełniał sporo błędów. W poniedziałek częściej mylili się - i to w najprostszych sytuacjach - obrońcy, ale Chorwat bronił pewnie i szczęśliwie.
Legia była słaba, szczególnie przed przerwą. Zawodzili środkowi pomocnicy, którzy - szczególnie Argentyńczyk Cabral - zachowywali się jakby w ogóle nie chcieli dostawać podań. Dopiero po przerwie więcej się ruszali po boisku niż na nim stali.
Cracovia, która prowadziła, broniła się mądrze i nie wykorzystywała błędów rywali. Dopóki mieli siłę, odpierali ataki. Przewaga warszawian rosła, choć okazji nie było wiele. Wyrównujący gol padł po dośrodkowaniu z rożnego. Chwilę później Chinyama nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Cabajem - strzelił w nogi bramkarza Cracovii. Gdyby nie głupota kapitana "Pasów" - Cracovia wyjechałaby z Warszawy z punktem, bo po golu Iwańskiego sędzia skończył mecz. Drugi raz w tym sezonie Cracovia prowadziła 1:0, drugi raz przegrała - w piątek 2:3 ze Śląskiem.
Źródło: [Tylko zarejestrowane osoby widza link. ]
Ostatnio edytowane przez Lajt. ; 17 sierpnia 2010 o 08:29
mecz był bardzo fajny . Cabaj po raz kolejny popełnił "cabaja", chociaż w innym sensie .
Muszę się nie zgodzić do końca że Legia grała słabo, ponieważ tworzyła sobie sytuacje i nie grała wcale tak źle. Po prostu Cracovia była znakomicie dysponowana. Gole stracili po stałych fragmentach gry. W polu Legia nie umiała skończyć akcji, z powodu świetnie dysponowanej linii obrony Pasów oraz defensywnych pomocników - Radomskiego i Szeligi. A kontry wyprowadzali jak Niemcy w meczu z Anglią na mistrzostwach
Zakładki